"I Wsiąść do pociągu byle jakiego,
Nie dbać o bagaż, nie dbać o bilet,
Ściskając w ręku kamyk zielony,
Patrzeć jak wszystko zostaje w tyle"
Jeden telefon, kilka minut pakowania i już byłam w drodze do Kingi. Pięć lat czekała na moją wizytę i w końcu się udało :) Małgosia potrzebowała zmienić otoczenie - bo czasem są w życiu chwile w których masz ochotę rzucić wszystko i uciec.....
Dwa dni pełne obfitych przeżyć. Odwiedziłam chyba wszystkie warte zwiedzenia miejsca. Nawet u prezydenta byłam na herbacie :) Centrum Kopernika i Muzeum Powstania Warszawskiego - polecam wszystkich podróżnikom którzy zawitają do stolicy :)
A najlepsze były parówki z majonezem - bo Kinia wiedziała że uwielbiam parówki :) I spotkanie z Wojtkiem - niezapomnianym odtwórcą roli Józefa :)
"Dziecko może nauczyć dorosłych trzech rzeczy: cieszyć się bez powodu,
być ciągle czymś zajętym i domagać się – ze wszystkich sił – tego, czego pragnie."
Czwarty obóz w Sarbinowie. Wyjeżdżając nie myślałam że może być on najlepszy ze wszystkich :) Obok w pokoju zamieszkała Ewa, która po kilku dniach otrzymała piękne przezwisko - ciotka 102 złote. A wszystko za sprawą Kubusia :) Mój słodziak Kubuś i mój pierwszy słodziak Piotrek nie pozwalali się nam nudzić. O nie !
Do tego wszystkiego czas umilał nam Dj Paja i jej patefon oraz Wojtek syn Staska Orawca :)
Hiciorem wyjazdu była kołysanka góralska... "Chudobną mnie mama miała, chudobną mnie wychowała...".
Ciotka 102 złote i nasz kochane urwisy :)
No i oczywiście jakby tego było mało, to wiecznie zadowolona i uśmiechnięta Wiedźma urozmaicała nam czas :)
Ewuś dziękuję za to że znalazłam w końcu większego wariata niż ja. Bo my pozytywni potrafimy zmienić szarą rzeczywistość w kolorowy czas.
Dziękuję za te godziny gry w siatkę, za te śpiewy góralskie w niedzielne imprezy plenerowe, za te kawusie co ich nie piłam, za to niebieskie podejście do życia, za te poważne noce i poranne pobudki, za te eksperymenty drinkowe i za te babki z piasku i za te lody czekoladowe i za to chlapanie lodowatą wodą i za to .... że jesteś :)
Dj. Paja i jej patefon :)
Każdy taki obóz uczy pokory. Wracasz do domu i dziękujesz Bogu za to jakim cudem jest zdrowie. Przez dwa tygodnie patrzysz, słyszysz i dziękujesz za to że masz dwie zdrowe ręce i nogi, za to że słyszysz, widzisz, mówisz. To czas w którym zdaje Ci się że te Twoje problemy ze zdrowiem, to nic. Patrzysz, słyszysz i uczysz się szacunku i pokory. Pamiętam jak dziś pierwszy obóz - miałam wtedy niespełna 17 lat - i mimo że byłam oswojona z niepełnosprawnością - to i tak przeżyłam szok. Ale tak bardzo pokochałam te dzieciaki - moje słodziaki. Ich uśmiech i dziękuję wypowiedziane prosto z serca daje tyle radości...