wtorek, 30 sierpnia 2011

Wiedźma, patefon i ciotka 102 złote czyli obóz przetrwania - Sarbinowo 2011

"Dziecko może nauczyć dorosłych trzech rzeczy: cieszyć się bez powodu, 
 być ciągle czymś zajętym i domagać się – ze wszystkich sił – tego, czego pragnie."

Czwarty obóz w Sarbinowie. Wyjeżdżając nie myślałam że może być on najlepszy ze wszystkich :) Obok w pokoju zamieszkała Ewa, która po kilku dniach otrzymała piękne przezwisko - ciotka 102 złote. A wszystko za sprawą Kubusia :) Mój słodziak Kubuś i mój pierwszy słodziak Piotrek nie pozwalali się nam nudzić. O nie !
Do tego wszystkiego czas umilał nam Dj Paja i jej patefon oraz Wojtek syn Staska Orawca :)
Hiciorem wyjazdu była kołysanka góralska... "Chudobną mnie mama miała, chudobną mnie wychowała...".

Ciotka 102 złote i nasz kochane urwisy :)
 


No i oczywiście jakby tego było mało, to wiecznie zadowolona i uśmiechnięta Wiedźma urozmaicała nam czas :)
Ewuś dziękuję za to że znalazłam w końcu większego wariata niż ja. Bo my pozytywni  potrafimy zmienić szarą rzeczywistość w kolorowy czas.
Dziękuję za te godziny gry w siatkę, za te śpiewy góralskie w niedzielne imprezy plenerowe, za te kawusie co ich nie piłam, za to niebieskie podejście do życia, za te poważne noce i poranne pobudki, za te eksperymenty drinkowe i za te babki z piasku i za te lody czekoladowe i za to chlapanie lodowatą wodą i za to .... że jesteś :)
Dj. Paja i jej patefon :)
 Każdy taki obóz uczy pokory. Wracasz do domu i dziękujesz Bogu za to jakim cudem jest zdrowie. Przez dwa tygodnie patrzysz, słyszysz i dziękujesz za to że masz dwie zdrowe ręce i nogi, za to że słyszysz, widzisz, mówisz. To czas w którym zdaje Ci się że te Twoje problemy ze zdrowiem, to nic. Patrzysz, słyszysz i uczysz się szacunku i pokory. Pamiętam jak dziś pierwszy obóz - miałam wtedy niespełna 17 lat - i mimo że byłam oswojona z niepełnosprawnością - to i tak przeżyłam szok. Ale tak bardzo pokochałam te dzieciaki - moje słodziaki. Ich uśmiech i dziękuję wypowiedziane prosto z serca daje tyle radości...